piątek, 23 października 2015

Na kogo (nie) głosuję.


Gdybym nie miał ugruntowanego poglądu, na kogo warto głosować, od wczoraj wiedziałbym przynajmniej, na kogo głosować nie warto.

Najpierw jadąc samochodem, usłyszałem w radio (PR III) wymianę opinii ministra edukacji i ministra zdrowia na temat drożdżówek w szkolnych sklepikach. Oboje z wielkim przejęciem relacjonowali swe wysiłki na rzecz rozwiązania tego nabrzmiałego problemu. Pomyślałem, że zdecydowanie nie warto popierać rządu, którego ważni członkowie wydają się nie mieć poważniejszych zmartwień niż zażegnanie bułkowego kryzysu, który ten rząd sam wywołał.

Gdy dojeżdżałem do Legnicy, zwróciły moją uwagę przydrożne bilbordy przedstawiające dosyć nietypowo ubranego (jak na standardy wyborcze) kandydata na posła. Nazwisko napisano wielkimi literami – Jacek Kiełb. Przynależność partyjną (Platforma Obywatelska), czcionką tak małą, że musiałem prawie zatrzymać auto, żeby dostrzec tę informację. Pomyślałem, że absolutnie nie warto głosować na ugrupowanie, którego wstydzą się jego przedstawiciele.

Już wcześniej zdecydowałem, że poprę w wyborach do Sejmu RP Prawo i Sprawiedliwość. Jasne, że w polityce, jak i gdzie indziej, nie ma bytów idealnych. Jednego jestem pewien- Jarosław Kaczyński i jego najbliżsi współpracownicy to ewidentni propaństwowcy. Moim zdaniem, niczego nam tak bardzo nie brakuje, jak właśnie państwa, które przynajmniej podejmie poważną próbę skutecznego zadbania o obronność kraju, suwerenną politykę zagraniczną i gospodarczą, sprawne sądownictwo i służbę zdrowia, sensowną edukację i wychowanie. Niestety, w każdej z tych dziedzin rządząca przez 8 lat PO zawiodła. Nie spodziewam się cudów i spektakularnych sukcesów od pierwszego dnia nowych rządów. Jednak chociażby Wiktor Orban na Węgrzech udowodnił, że zmiany na lepsze są możliwe, bez względu na histerię rozpętaną przez ludzi zainteresowanych utrzymaniem stanu marazmu i bylejakości.

Mam jeszcze jeden powód, by głosować na PiS. Jego kandydatem jest Wojciech Murdzek. Nie znam polityka uczciwszego i bardziej rzetelnego. Jego atutem jest również zdolność poszukiwania rozumnego kompromisu także tam, gdzie górę biorą antagonizmy. To ważna cecha i szczególnie użyteczna w Sejmie, gdzie łatwiej o postawy konfrontacyjne niż o porozumienie wokół spraw naprawdę ważnych dla Polski.

W najbliższą niedzielę wszystko już będzie jasne. Życzę każdemu dokonania dobrego wyboru.